Gdyby nam się chciało tak bardzo, jak nam się nie chce… czyli o motywacji do działania

20 września 2015
Share on Facebook Tweet about this on Twitter Share on Google+ Pin on Pinterest
Polub to:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest

„Gdyby nam się chciało tak bardzo, jak nam się nie chce… czyli o motywacji do działania”

„Nie chce mi się… Nie umiem się zmobilizować… Tak trudno mi zacząć…”. Brzmi znajomo? Każdy z nas, obierając sobie cele – mniejsze i większe – miewa tak zwane kryzysy motywacyjne. Skąd się one biorą?
Żeby wyjaśnić zjawisko kryzysu motywacyjnego warto zacząć od początku – czyli chęci zmiany, która pojawia się u człowieka obierającego sobie cel. Chęć zmiany jest związana z psychologiczną gotowością do wyjścia poza schemat codzienności, w którym przyzwyczailiśmy się żyć i funkcjonować. Ten schemat psycholodzy określają mianem strefy komfortu.
Bycie w strefie komfortu bywa dla człowieka przykre i trudne, choć – bezpieczne. Przykładem obrazującym ową postawę może być: tkwienie w niesatysfakcjonującym związku lub pracy, która nie przynosi zadowolenia. Często pozostajemy tak długo w niewygodnej sytuacji, że nawet nieźle zaczynamy się do niej przyzwyczajać, znosząc dyskomfort z nią związany. Paradoksalnie, przyjęcie postawy gorzkiej bezradności jest dla człowieka bezpieczniejsze niż podjęcie wysiłku i ryzyka, podejmując działanie na rzecz zmiany. Posługując się wspomnianym wcześniej przykładem, wolimy myśleć: „nie jestem szczęśliwa w związku z X, ale przecież on już się nie zmieni…”, albo: „nie znoszę swojej pracy, ale przecież na rynku jest tak ciężko, że pewnie nie znajdę nic innego…”. Mówiąc do siebie w ten sposób, skutecznie przekonujemy siebie do tego, żeby nic nie zmieniać. Szukamy racjonalnych wymówek, by nie podejmować żadnych działań, pozostając przy bierności i narzekaniu. Dlaczego tak się dzieje?
Często wydaje nam się, że więcej niewygody będzie wiązało się z podjęciem zmiany (np. zainicjowanie trudnej rozmowy z partnerem o swoich oczekiwaniach, czy aktywne szukanie nowej pracy), niż z pozostaniem w obecnej sytuacji, nie zmieniając nic.
Lęk przed przekroczeniem strefy komfortu jest, z psychologicznego punktu widzenia, czymś normalnym i usprawiedliwionym. Poza normą jest jednak uleganie owemu lękowi i pozostawanie w sytuacji, która stanowi źródło permanentnej frustracji. Wtedy łatwo o wykształcenie nerwicy, depresji, czy innych zaburzeń natury psychicznej.

Ad

 

1 2 3 4 Next
Share on Facebook Tweet about this on Twitter Share on Google+ Pin on Pinterest
Polub to:
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on Pinterest

Comments

Popularne:

Najnowsze: